ATAAHUA ORA

…beautiful life

Archive for October, 2009

Oktoberfest!

Posted: Tuesday, October 20th, 2009 @ 9:13 pm in Europe, OE | No Comments »

We decided to seize the opportunity with both hands - we’re in Europe, in September and we have friends in Munich. Add all of that together and what do you get? Oktoberfest! But it wasn’t all debauchery and beer drinking, we also did some cultured sightseeing and managed to squeeze in a visit to a fantastic BMW museum. We also spent a couple of days sightseeing in Munich itself, which is a beautiful town. We were hosted by family Dziobek, who are old friends of my family. We got to meet their extended families and spend some time in Erding, a picturesque Bavarian town north of Munich. It was a fantastic long weekend and we will remember uncle Georg’s Bavarian breakfast for years to come: white Bavarian sausage, sweet mustard, pretzels and beer! What a welcome!


Jak wiadomo, staramy się nie przepuszczać okazji do podróżowania po Europie, więc kiedy zorientowaliśmy się, że we wrześniu mamy okazję pojechać do Monachium odwiedzić starych znajomych rodziny Agi nie zastanawialiśmy się długo. Przecież wrzesień plus Monachium równa się Oktoberfest! Ale nie spędziliśmy całego weekendu tylko na piciu piwa - dodaliśmy trochę kulturalnego zwiedzania, a nawet wizytę w świetnym muzeum BMW. Dwa dni połaziliśmy też po samym Monachium, które jest przepiękne i pełne historii. A gościła nas rodzina Dzióbków, dzięki którym mieliśmy okazję zobaczyć też kawałek Erdingu, bawarskiego miasteczka na północ od Monachium oraz poznać ich rozszerzone rodzinki. Było bardzo miło, dziękujemy! A wujkowe bawarskie śniadanie będziemy długo wspominać: biała bawarska kiełbasa, słodka musztarda, precle i piwo! Co za powitanie!

munich.jpg
The other side of Oktoberfest / Druga twarz Oktoberfestu

Autumn’s here / Jesień przyszła

Posted: Tuesday, October 20th, 2009 @ 8:44 pm in Europe, OE | No Comments »

The heating season has begun. And the daylight savings ends this weekend. Only 5 months till spring!


Rozpoczęliśmy sezon grzewczy. A w sobotę kończy się czas letni. Tylko 5 miesięcy do wiosny!

Shortest year of my life / Najkrótszy rok mojego życia

Posted: Tuesday, October 6th, 2009 @ 8:49 pm in Europe, OE | No Comments »

Five days ago was the anniversary of our arrival in London. I can hardly believe it. So much has happened in the last year but it happened so fast that I actually have to stop and think about it to realise that it was only and already a year. We were lucky enough to find good jobs pretty quickly after coming to London - which was a blessing as our Canadian funds were disappearing very quickly and living in a ‘hostel’ was not a good thing and is not a good memory. Our first apartment in Shepherd’s Bush was great to begin with - spacious and in a great location but the traffic outside our windows made us realise we really are Kiwis deep down and need peace and quiet - and the possibility to open a window when it gets warm! Moving to Hammersmith was a turning point for us and we actually started to like living in London. I’m sure that the warmer weather and longer days also had something to do with the improved moods. Summer was great - lots of really hot, sunny days, barbecues in our river-view garden and lazy afternoons in parks. Now that autumn has arrived and the days are getting noticeably shorter we again remember what the winter is like in London - but this time we know what to expect. So hopefully it will be easier. Not long till Christmas!


Pięć dni temu minęła rocznica naszego przyjazdu do Londynu. Aż nie chce mi się wierzyć, że to już rok! Tyle się wydarzyło, ale w takim tempie, że dopiero po zatrzymaniu się i przemyśleniu okazuje się, że dało się to wszystko wcisnąć w dwanaście miesięcy. Na początku mieliśmy dużo szczęścia - udało się nam w miarę szybko znaleźć dobre prace, co było bardzo ważne, bo nasze kanadyjskie fundusze topniały w zastraszającym tempie, a mieszkanie w ‘hostelu’ nie należy do miłych wspomnień. Nasze pierwsze mieszkanko w Shepherd’s Bush na początku było wybawieniem, przestronne i w bardzo dobrej lokalizacji, ale im dłużej tam mieszkaliśmy tym bardziej przeszkadzał nam nieustanny szum samochodów zaraz pod naszym oknem. Okazało się, że w głębi ducha jesteśmy jednak kiwusami i otwarcie okna w ciepły dzień jest dla nas bardzo ważne! Po przeprowadzce do Hammersmith zaczęliśmy lubić mieszkanie w Londynie. Z pewnością ogromny wpływ na lepsze samopoczucie miała też cieplejsza pogoda i dłuższe dni. A lato było po prostu niesamowite - dużo gorących, słonecznych dni, grillowanie w naszym ogródku z widokiem na rzekę i leniwe popołudnia w parkach. Teraz znowu przyszła jesień, dni stały się zauważalnie krótsze i powoli przypominamy sobie co to znaczy zima w Londynie. Ale tym razem wiemy, czego się spodziewać, więc mamy nadzieję, że będzie łatwiej. W końcu niedługo już święta!

London Eye
London Eye from Westminster Bridge / Londyńskie Oko widziane z mostu Westminster