ATAAHUA ORA

…beautiful life

Archive for June, 2009

What a month 3 / Co to był za miesiąc cz. 3

Posted: Thursday, June 25th, 2009 @ 3:28 pm in Europe, OE | No Comments »

Last weekend of May was spent on a road trip in England - to celebrate Lukas’s upcoming birthday and Greg’s belated birthday, their awesome wives took them to a race track, where they got a chance to drive two super cars: Aston Martin DB9 and a Ferrari 360. Judging by their huge grins and constant comparisons of experiences it was a great success. After they decided they had enough we drove on to Stratford-upon-Avon, Shakespeare’s birth place and the village where he wrote most of his plays. The village was extremely charming, with almshouses lining the quaint streets, the river Avon snaking its way through and lots of historical places to explore. Next day we finished off our road trip with a drive to Warwick Castle, where we spent the entire day watching performances involving knights with swords, knights on horses, princesses, jesters and eagles and exploring the castle grounds.

By the way, try using the arrow keys to navigate between photos - I added this a while back but not sure if anyone discovered it yet!


Ostatni weekend maja wybraliśmy się w podróż w Anglię - z okazji Łukasza nadchodzących urodzin i Grega niedawno przeszłych, ich wspaniałe żony zabrały ich na tor wyścigowy, gdzie mieli okazję przejechać się dwoma super samochodami: Astonem Martinem DB9 i Ferrari 360. Sądząc po uśmiechach od ucha do ucha i nieustannej wymianie wrażeń prezent był bardzo trafiony. Jak już się im znudziło wyścigowanie, pojechaliśmy (normalnym tempem) do wioski Stratford-upon-Avon, która znana jest jako miejsce urodzenia i zamieszkania Szekspira. Wioska jest bardzo malownicza, z historycznymi domkami wzdłuż wąskich uliczek, rzeką Avon przepływająca przez środek i mnóstwem historycznym miejsc do odwiedzenia. Następnego dnia zakończyliśmy nasz wypad wizytą w zamku Warwick, gdzie spędziliśmy cały dzień przygladając się rycerskim potyczkom, snującym się księżniczkom, błaznom i orłom oraz zwiedzając ogromne połacie zamkowych włości.

A przy okazji chciałam zwrócić uwagę na nowy sposób przechodzenia ze zdjęcia na zdjęcie - można używać do tego strzałek na klawiaturze. Dodałam to już jakiś czas temu, ale nie sądzę, że ktokolwiek odkrył tą możliwość.

Lukas' Ferrari
Lukas and his Ferrari / Łukasz i jego Ferrari

What a month 2 / Co to był za miesiąc cz. 2

Posted: Wednesday, June 24th, 2009 @ 1:33 pm in Europe, OE | No Comments »

Another long May weekend took us to Paris, where we spent a real summery weekend sightseeing, eating snails and frogs’ legs and socialising with a group of expats - mostly Saffas (South Africans) and Ozzies (Australians). We also managed to meet up with Michel, a friend from Vancouver, which was a highlight of our visit. Another highlight was the Eiffel Tower - just standing there, in the shadow of the Iron Lady was very exciting, climbing her was incredible and the views fantastic. Another Wonder of the World ticked.


Kolejny długi weekend majowy zaprowadził nas do Paryża, gdzie spędziliśmy weekend jedząc ślimaki i żabie udka oraz udzielając się towarzysko w grupie ekspatów, głównie południowoafrykańczyków i australijczyków. Udało się nam również spotkać z Michałem, naszym znajomym z Vancouver, co było bardzo fajnym przerywnikiem zwiedzania. Najważniejszym punktem zwiedzania była oczywiście Wieża Eiffela - już samo stanie w jej cieniu przyprawiało nas o dreszcze, a wspinaczka po jej żelaznych schodach wcale nie wydawała się męcząca. Widoki ze szczytu niezapomniane, Paryż to bardzo białe miasto! Kolejny Cud Świata zaliczony.

Eiffel Tower
Us and the Eiffel Tower / My i Wieża Eiffla

What a month 1 / Co to był za miesiąc cz. 1

Posted: Wednesday, June 24th, 2009 @ 1:32 pm in Europe, OE | No Comments »

We’re talking about May. It started with a visit to Budapest with a group of friends, where we ate, laughed and did a lot of sightseeing. Budapest is a fantastic city for a weekend getaway, if only the language wasn’t so undeciferable! It looks and sounds like no other European language, so guessing the meaning of signs is out of the question. Luckily, most Hungarians are fluent in the international gesture language and in counting with fingers.


Mowa tu o maju. Miesiąc rozpoczęliśmy towarzyską wizytą w Budapeszcie, gdzie spotkaliśmy się z naszymi dobrymi przyjaciółmi na weekend wypełniony jedzeniem, śmianiem się i zwiedzaniem. Budapeszt to wspaniałe miejsce na weekendowy wypad, szkoda tylko, że język węgierski jest jak szyfr! W ogóle niepodobny do żadnego innego europejskiego języka, więc zgadywanie znaczenia ze znaków nie szło nam za dobrze. Na szczęście większość Węgrów radzi sobie świetnie z międzynarowodowym językiem gestów i liczeniem na palcach.

Budapeszt
Chain Bridge and Buda Castle by night / Most Łańcuchowy i Zamek w Budzie w nocy