ATAAHUA ORA

…beautiful life

Archive for January, 2009

Birthday boarding / Deski na urodziny

Posted: Friday, January 30th, 2009 @ 11:05 am in Europe, OE | No Comments »

This year for my birthday I want snow and lots of it! Luckily, being in Europe, this is a very achievable wish and so this afternoon I’m going to try a brand new thing: snowboarding by bus. I’m pretty sure this only possible in Europe, so I’m very excited. I’m jumping on a bus this afternoon and heading towards the channel crossing (my first channel crossing, so exciting!) and entering France. Once we get to France it will be dark and late, so time for catching a few zzzs - we bought upgrades to extra-comfortable seats that recline more and have extra leg room. Then in the morning we will wake up refreshed (I hope) just as we approach Brides-Les-Bains in the French Alps. Stepping off the bus straight into our hotel and breakfast, putting on snowboarding gear and heading for the slopes before the first flight from London lands in Lyon. Three exciting days later, the whole process is repeated in reverse order, with the only difference being we will step off the bus straight into work on Tuesday morning. Hopefully we’re not too old yet to survive all this.


W tym roku na urodziny chcę śniegu - i to duuużo! Na szczęście nasze obecne miejsce zamieszkania pozwala na realizację takich życzeń i dzisiaj po południu spróbuję czegoś zupełnie nowego: jazdy na deski autobusem. Jestem pewna, że tylko w Europie takie wyprawy są możliwe, więc nie możemy się doczekać. Cała wyprawa rozpoczyna się jazdą autobusem do Kanału La Manche, gdzie czeka nas przeprawa (pierwszy raz! Nie do końca wiem, jak będzie ta przeprawa wyglądała, czy pojedziemy tunelem czy na pociągu czy promem) do Francji. Po wylądowaniu we Francji będzie już pewnie ciemno, więc czas na trochę snu i odpoczynku (specjalnie w tym celu kupiliśmy bilety na droższe, wygodniejsze siedzenia, które rozkładają się bardziej i mają więcej miejsca na nogi), po czym obudzimy się rano wypoczęci (mam nadzieję) akurat jak autobus będzie dojeżdżał do Brides-Les-Bains we francuskich Alpach. Prosto z autobusu wejdziemy do hotelu na śniadanie, potem założymy sprzęt snowboardowy i będziemy na stokach zanim pierwszy lot z Londynu wyląduje w Lyonie. Po trzech dniach spędzonych na stokach cały proces zostanie powtórzony w odwrotnej kolejności, z jedyną różnicą, że na zakończenie we wtorek rano zamiast na śnieg pójdziemy prosto do pracy. Miejmy nadzieję, że nie jesteśmy jeszcze za starzy na takie ekscesy i uda się nam to przeżyć.

Winter sightseeing / Zimowe zwiedzanie

Posted: Thursday, January 22nd, 2009 @ 10:47 pm in Europe, OE | 1 Comment »

Enough of sitting on the sofa! Enough of January sales! Let’s get out of London and see some of the real England! That was the plan, and we decided to start with the most known of English attractions - the Stonehenge. Despite of what some people say about it (overrated and not that impressive) we were both stunned by it - the atmosphere was ethereal and mystical and when was the last time you saw a group of obviously man-arranged stones that were 3 times as tall as you? I call that impressive. No doubt the weather helped with the mysticism, shrouding everything in fog. Thanks, weather!

Next on our list was Salisbury, where we wanted to see the oldest settlement in England - Old Sarum. Unfortunately, this being winter and the days ending around 4pm (sharp!) we were too late and couldn’t enter the village. But see the rest of the photos, they’re still well worth a look. Check out that weather again, it was incredible! It was getting dark, we drove to Salisbury to take a look at the famous cathedral and take a walk through the town’s medieval streets. We missed out on seeing the best preserved copy of the Magna Carta (like a very old English constitution, but for the aristocracy) but walked through the cathedral and saw the oldest working clock in the world.

After we emerged from the cathedral it was already dark but still early, so we decided to drive to Bath, some 40 more miles west, where we wanted to have dinner and find an overnight accommodation. After a couple of phonecalls we secured ourselves a bed for the night in a historical Italianate mansion (all for GPB15 per head!) and went in search of dinner and later for a walk through the dark streets of Bath. In the morning it was time for some proper sightseeing, starting with the famous Roman Baths - well worth a visit! And then onto the famous Georgian terrace homes of Bath. You can see all of it in the albums.

To finish off our very first independent excursion into the English countryside we went to Tisbury to see a real medieval castle - Old Wardour Castle. The main drawcard was that the movie Robin Hood - Prince of Thieves was filmed there but it turned out to be a fantastic attraction all in it’s own right. Even without Kevin Costner’s endorsement.

Here’s a link to all of these albums again. Enjoy!


Dość tego siedzenia na kanapie! Dość styczniowych wyprzedaży! Wyjedźmy poza Londyn i zobaczmy w końcu kawałek prawdziwej Wielkiej Brytanii! Taki był plan, ambitnie rozpoczęty wizytą w najsłynniejszej angielskiej atrakcji: Stonehenge. Wiele osób mówi, że Stonehenge jest przereklamowane i niewarte odwiedzenia - zupełnie się z nimi nie zgadzam! Atmosfera tam panująca jest pełna magii i tajemniczości, a poza tym kiedy ostatni raz widzieliście kamulce trzy razy większe od siebie ułożone w kamienne kręgi? Do tego jeden na drugim? Jak dla mnie super! Atmosferę podgrzewała też pogoda, która uraczyła nas świetnym przykładem angielskiej mgły spowijającej wszystko dookoła. Na szczęście kamienie było widać.

Następne na naszej liście było miasteczko Salisbury, gdzie mieliśmy nadzieję zobaczyć najstarszą wioskę w Anglii - Old Sarum. Niestety, zimowe dni są krótkie i nie zdążyliśmy przed zamknięciem, więc pospacerowaliśmy tylko dookoła wzdłuż fosy i pojechaliśmy do Salisbury. Zaczynało robić się ciemno, więc przeszliśmy uliczkami tego średniowiecznego miasteczka do katedry, gdzie znowu nie zdążyliśmy zobaczyć najlepiej utrzymanego egzemplarza Magna Carty (takiej angielskiej konstytucji, ale dla arystokratów), za to pooglądaliśmy dosyć dokładnie resztę katedry i zobaczyliśmy najstarszy działający zegar na świecie.

Po wyjściu z katedry okazało się, że zdążyło się ściemnić, ale dalej było wcześnie - więc zdecydowaliśmy się pojechać 40 mil na zachód do Bath, gdzie znaleźliśmy nocleg w ogromnej posiadłości na wzgórzu, zjedliśmy kolację w mieście i pospacerowaliśmy po ciemnych uliczkach. Rano nastąpił czas konkretnego zwiedzania, rozpoczęty wizytą do Rzymskich Łaźni i później podziwianiem architektury gregoriańskiej Bath. Wszystko uwiecznione na zdjęciach w albumach.

Na zakończenie naszej pierwszej niezależnej wycieczki ‘na wieś’ postanowiliśmy odwiedzić jeszcze zamek Old Wardour, o którym wiedzieliśmy tyle, że nakręcono tam sceny do filmu Robin Hood - Książę Złodziei. Zamek okazał się fantastyczną ruiną, pełną zakamarków do zwiedzania - łącznie z wysoką na 6 pięter wieżą, na którą można było wejść!

A tutaj jest link do wszystkich tych albumów. Miłego oglądania!

Stonehenge in winter
Stonehenge in winter / Stonehenge w zimie

Happy New Year / Szczęśliwego Nowego Roku

Posted: Friday, January 2nd, 2009 @ 9:30 pm in Europe, OE | No Comments »

So it seems we survived yet another year. And what a year it was! Full of new places, new friends and lots of good memories. It was a good year for both Lukas & I. We’ve grown a bit, became a bit more tolerant after meeting so many new people, became more self-reliant, after being away from family and friends for so long and we also learned to rely on each other for everything and to support each other in every silly quest that came to our minds. It was a very good year. Some of the memories we shared here with all of you, some we will share soon (when we find a bit of time, hehehe), and here are some of the last memories of last year: our snowboarding trip to Italy’s South Tyrol, where they speak German (not Italian), have fantastic snow and tall mountains. Enjoy!


Wygląda na to, że udało się nam przeżyć kolejny rok. I co to był za rok! Wypełniony nowymi miejscami, nowymi przyjaciółmi i całą kupą wspaniałych wspomnień. Był to dobry rok dla nas obojga. Trochę wydorośleliśmy, nauczyliśmy się większej tolerancji dla innych ludzi, staliśmy się bardziej niezależni i nauczyliśmy się polegać na sobie nawzajem i wspierać się we wszystkich dzikich pomysłach, które przychodzą nam do głów. Stęskniliśmy się za rodzinkami i przyjaciółmi na Antypodach, ale dzięki temu dowiedzieliśmy się, jak wiele dla nas znaczą. Stęskniliśmy się też za Nową Zelandią, i dzięki temu wiemy, że to właśnie w Auckland jest nasz dom. Był to więc bardzo dobry rok. Niektórymi wspomnieniami podzieliliśmy się z Wami tutaj, niektóre wciąż czekają w kolejce na opublikowanie (jak będzie chwila czasu, hehehehe), a tu można zobaczyć jedne z ostatnich naszych wspomnień zeszłego roku: wypad na deski do włoskiego Południowego Tyrolu, gdzie mówi się po niemiecku (nie po włosku), jest niesamowity śnieg i wysokie góry. Miłego oglądania!

szczesliwegonowegoroku2009_supersmall.jpg
Happy New Year / Szczęśliwego Nowego Roku!