Birthday boarding / Deski na urodziny
This year for my birthday I want snow and lots of it! Luckily, being in Europe, this is a very achievable wish and so this afternoon I’m going to try a brand new thing: snowboarding by bus. I’m pretty sure this only possible in Europe, so I’m very excited. I’m jumping on a bus this afternoon and heading towards the channel crossing (my first channel crossing, so exciting!) and entering France. Once we get to France it will be dark and late, so time for catching a few zzzs - we bought upgrades to extra-comfortable seats that recline more and have extra leg room. Then in the morning we will wake up refreshed (I hope) just as we approach Brides-Les-Bains in the French Alps. Stepping off the bus straight into our hotel and breakfast, putting on snowboarding gear and heading for the slopes before the first flight from London lands in Lyon. Three exciting days later, the whole process is repeated in reverse order, with the only difference being we will step off the bus straight into work on Tuesday morning. Hopefully we’re not too old yet to survive all this.
W tym roku na urodziny chcę śniegu - i to duuużo! Na szczęście nasze obecne miejsce zamieszkania pozwala na realizację takich życzeń i dzisiaj po południu spróbuję czegoś zupełnie nowego: jazdy na deski autobusem. Jestem pewna, że tylko w Europie takie wyprawy są możliwe, więc nie możemy się doczekać. Cała wyprawa rozpoczyna się jazdą autobusem do Kanału La Manche, gdzie czeka nas przeprawa (pierwszy raz! Nie do końca wiem, jak będzie ta przeprawa wyglądała, czy pojedziemy tunelem czy na pociągu czy promem) do Francji. Po wylądowaniu we Francji będzie już pewnie ciemno, więc czas na trochę snu i odpoczynku (specjalnie w tym celu kupiliśmy bilety na droższe, wygodniejsze siedzenia, które rozkładają się bardziej i mają więcej miejsca na nogi), po czym obudzimy się rano wypoczęci (mam nadzieję) akurat jak autobus będzie dojeżdżał do Brides-Les-Bains we francuskich Alpach. Prosto z autobusu wejdziemy do hotelu na śniadanie, potem założymy sprzęt snowboardowy i będziemy na stokach zanim pierwszy lot z Londynu wyląduje w Lyonie. Po trzech dniach spędzonych na stokach cały proces zostanie powtórzony w odwrotnej kolejności, z jedyną różnicą, że na zakończenie we wtorek rano zamiast na śnieg pójdziemy prosto do pracy. Miejmy nadzieję, że nie jesteśmy jeszcze za starzy na takie ekscesy i uda się nam to przeżyć.

