ATAAHUA ORA

…beautiful life

Archive for December, 2007

White holidays / Wakacje na biało

Posted: Friday, December 28th, 2007 @ 6:40 pm in Canada, OE | 2 Comments »

Ahhh, our first holiday in Canada. After whole two months of working (for me, three months for Lukas) we finally escaped. My mum is visiting from New Zealand so we took this opportunity to spend some time with her and see a little bit of our new home at the same time. So here we are - in the beautiful Okanagan Valley. After braving two high-mountain passes, gale force winds, black ice and stupid bravado drivers we arrived to see this:


Nasze pierwsze wakacje w Kanadzie - po dwóch miesiącach pracy (dla mnie, po trzech dla Łukasza) udało się nam w końcu wyrwać na dłużej poza Vancouver. Moja mama przyjechała spędzić z nami kilka dni, więc wykorzystaliśmy jej obecność, żeby zobaczyć nieco więcej naszego nowego domu. Po przebyciu dwóch wysokogórskich przełęczy, przy silnych podmuchach wiatru, czarnym lodzie na drodze i kilku zbyt pewnych siebie kierowcach udało się nam dotrzeć do przepięknej doliny Okanagan, gdzie przywitał nas taki widok:

Okanagan Lake
View of the Okanagan Lake / Widok na jezioro Okanagan

We spent the first day snowboarding in Big White - let us tell you, this champagne powder is unreal! Boarding through a trail lined with spruce trees, in powder waist-deep, all you can think of is how great this feels and silently hoping you will not get stuck. Because if you do - this is what happens:


Pierwszy dzień spędziliśmy na deskach na górze Big White - nigdy jeszcze nie jeździliśmy w tak sypkim puchu! Big White jest znana z bardzo suchego, sypkiego śniegu, który nazywany jest śniegiem szampańskim. Uczucie podczas jazdy na desce pomiędzy świerkami, w śniegu po pas, jest niesamowite. Jedyną myślą, przewijającą się podczas takiego zjazdu jest to, jak wspaniałe jest to przeżycie - i cicha prośba o brak wywrotki. Bo po zatrzymaniu się w takim puchu wygląda się tak:

dsc06703.JPG
On the way to be stuck in powder / Podczas zakopywania się w śniegu
p1100427.JPG
Stuck in champagne powder / Zakopany w szampańskim puchu

Licensed to drive a plow / Licencja na prowadzenie pługa

Posted: Friday, December 14th, 2007 @ 11:57 am in Canada, OE | 4 Comments »

Not really but how cool would that be? Mr Plow and Mrs Plow!
I just had the most stressful day yesterday. It’s been a while since last time I was so stressed that I broke down and cried at the end of it (no, I’m not proud of it but I can’t help it - after extreme stress I cry) and yesterday was it. I had my british-columbian drive test. I studied for the theory over the course of one evening and passed with 93% the next day. Decided to follow success with another roaring success and booked a road test for the following day. Skimmed through a book for new drivers, read all the tips and tricks to passing and felt prepared but stressed. There’s so much you must remember during a road test - and having been driving for almost 10 years is not necessarily an advantage. There’s this rule in BC that during a right turn you must look over your shoulder to check your right blind spot every time. The limit is 50 km/h but around schools and parks it’s 30. Turning left at an intersection you must enter the intersection and wait for a gap - if one doesn’t come, you can then complete your turn on amber light. Or red if you must. And, of course, you must come to a complete stop at a stop sign - there are practically no roundabouts in BC so there’s a lot of those 4 (or 3)-way stops instead. The weather was fantastic for a day to have your road test - pouring down with rain from early morning, changing to rain with snow during the day and finally to huge big snowflakes of wet snow during my test. Steamed-up windows, a layer of water on the highway and people with umbrellas not looking at traffic. Great.

Anyway, I passed - but just barely. I had 4 right turns where the examiner did not see me look over my shoulder before turning - I didn’t argue but the windows were fogged up anyway and I paid attention to the environment before turning, so knew there were no bicyclists or pedestrians waiting to lunge into the side of my car. One more and I would have failed. I didn’t stop completely at two of those four-way stops (remember, they’re not quite like roundabouts) and I didn’t know about having to drive into the middle of the intersection before turning left. A tip for future BC drivers: if the examiner is scribbling - you did something wrong. They don’t record your stellar demonstrations of excellent driving skills.

Thank you to Dominic, my new workmate, for coming with me and spending the hour waiting in the ICBC office - after the theory test my NZ license was confiscated and I got a learner BC license instead. No driving on my own until I passed the road test. Yeah, right, like that’s doable.

I’m accepting congratulations in comments :D


Nie do końca na pługa, ale prawie - z pewnością nie raz będę marzyła o prowadzeniu pługa w tutejszym śniegu.
Wczoraj miałam najbardziej stresowny dzień od bardzo długiego czasu. Tak naprawdę to nie pamiętam kiedy ostatni raz tak się zestresowałam, że aż płakałam z tego powodu - tak to u mnie działa, po wielkim stresie jedynym sposobem na odreagowanie wydaje się być dobre spocenie oczu, nie mam na to żadnego wpływu. Wczoraj właśnie był taki dzień - zdawałam na tutejsze prawo jazdy.

Kilka dni temu przestudiowałam książkę z zasadami jazdy panującymi w Kolumbii Brytyjskiej i następnego dnia zdałam teorię na 93%. Postanowiłam iść za ciosem i umówiłam się na jazdę następnego dnia. Już od rana dzień starał się mi pomóc w jak najlepszym zdaniu - lało jak z cebra, potem zamieniło się w deszcz ze śniegiem i w końcu ogromne płaty mokrego śniegu w czasie egzaminu. Świetnie. W każdym razie, starałam się skupić na wszystkich regułach, które są dla mnie nowością tutaj: limit 50 km/h w mieście, ale 30 km/h w pobliżu szkół i parków. Brak rond, ale pełno 4 (albo 3)-kierunkowych stopów. Przy skręcie w prawo koniecznie trzeba spojrzeć przez prawe ramię czy nie ma tam jakiegoś cyklisty czającego się na skok w bok auta. Przy skręcie w lewo na skrzyżowaniu trzeba wjechać na środek skrzyżowania, czekać na przerwę w ruchu i w najgorszym wypadku opuścić skrzyżowanie na pomarańczowym świetle. Albo nawet czerwonym.

Więc udało się - zdałam. Ale ledwo-ledwo. Przy czterech skrętach w prawo egzaminator nie widział, żebym spoglądała przez prawe ramię - nie kłóciłam się, że szyby przecież zaparowane i zamiast tego uważałam przed podjechaniem do skrzyżowania i widziałam, że nie ma tam żadnych pieszych ani rowerzystów. Jeszcze jeden taki skręt i bym oblała. Na dwóch 4-kierunkowych stopach nie zatrzymałam się kompletnie i nie wiedziałam o nakazie wjechania na środek skrzyżowania przy skręcie w lewo. Dobra rada dla przyszłych kierowców w Kolumbii Brytyjskiej: jeśli egzaminator coś pisze, to coś źle zrobiliście. Niestety, nie zapisuje przykładów świetnych umiejętności prowadzenia auta.

Po teście teoretycznym moje nowozelandzkie prawo jazdy zostało mi zabrane i zamiast tego dostałam tutejsze “uczelnianie” - nie mogłam sama jeździć aż do zdania testu praktycznego. Jasne, bez problemu, przecież mam tyle osób z pełnym prawem jazdy w domu, które nic innego nie mają do roboty tylko jeździć ze mną na testy. Więc poprosiłam kolegę z pracy, Dominika, żeby ze mną pojechał na test - dla zachowania pozorów. Tutaj właśnie chciałam mu podziękować za spędzenie godzinki w uroczym biurze ICBC podczas gdy ja się stresowałam zaparowanymi oknami, wodą na autostradzie i pieszymi z parasolkami nie uważającymi gdzie lezą.

Gratulacje przyjmuję w komentarzach :D

Snowed in / Zasypani

Posted: Wednesday, December 5th, 2007 @ 11:09 pm in Canada, OE | No Comments »

On Saturday morning we were woken by the unbelievable sight of a whole white world - snow! Right outside our apartment! Quick breakfast and we had to go for a walk on the crunchy whiteness. One thing we forgot was that with the white stuff comes the cold, so the walk was rather short. On Sunday morning though, we packed our car with all of our brand spanking new snowboarding gear and went to Whistler. Driving on snow was a very new experience for us but our car happened to come with winter tires - which made all the difference. Photos from the day can be seen here. On the way back was when the real adventure happened: after a whole day of snow flurries the roads were completely snowed under and the highways were closed. It took us 8 hours to travel the 120km from Whistler to Vancouver. Nevertheless we had a tonne of fun, first on the mountain and even later being stranded. Check out this video Lukas made in Squamish while were waiting for the roads to open. (First youtube attempt - if all goes well, there’ll be more!)


W sobotę rano obudziliśmy się z białym światem za oknami - śnieg! Przed naszym blokiem! Szybkie śniadanko i poszliśmy podotykać tego cudu. Śnieg był bielutki i chrupał pod naszymi butami. Jednak o jednej rzeczy zapomnieliśmy - śnieg wymaga niskich temperatur. Więc spacer był raczej krótki, ale w niedzielę rano zapakowaliśmy nasze autko nowym sprzętem snowboardowym i pojechaliśmy do Whistler. Zdjęcia są tutaj. Prowadzenie samochodu po śniegu było dla nas zupełnie nowym doświadczeniem, ale na szczęście nasz samochodzik kupiliśmy razem z kompletem zimowych opon, co się okazało zbawienne, gdy po całym dniu padającego śniegu drogi były zasypane i w końcu policja je zamknęła. W sumie jechaliśmy prawie 8 godzin - dystans 120 km. Tak czy inaczej bawiliśmy się świetnie, najpierw na górze, a później w zasypanym Squamish, gdzie czekaliśmy na otwarcie dróg. Łukasz nakręcił tam ten filmik - nasza pierwsza próba oswojenia youtube, jak dobrze pójdzie to może będzie więcej takich filmików.

That worked well - here’s another one from the morning trip to Whistler. Another fun thing to do with the snow. Definitely on our list of things to do here.


Nieźle zadziałało -więc tu jeszcze jeden filmik, tym razem z porannej podróży do Whistler. Kolejny ciekawy sport, który można uprawiać na śniegu - zdecydowanie na naszej liście rzeczy do spróbowania tutaj w Kanadzie.