ATAAHUA ORA

…beautiful life

Archive for November, 2007

Summer photos with snow on the mountains / Letnie zdjęcia ze śniegiem na górach

Posted: Thursday, November 29th, 2007 @ 4:40 pm in Canada, OE | No Comments »

Managed to post some more photos from our travels around Quebec. It feels quite strange looking at those pictures where we’re wearing shorts and t-shirts and then gazing outside to see the snow-capped Grouse Mountain, where Alice and Chris are snowboarding today (so lucky - it’s a great day for it! Bot Lukas and I are completely jealous.). Anyway, here are the links to the new albums. First, check out the whale watching trip, then view some pictures of rural Canada along the Route des Baleines and on the Gaspe Peninsula (also known as Gaspesie). For some wildlife shots see the hike to the summit of Mount Joseph Fortin and don’t miss the moose in Ernest Laforce album. Oh, yeah, and here’s the snow, as seen from my work (I work in the concrete bunker on the right):


Udało mi się znowu trochę zdjęć wrzucić z naszych podróży po Quebecu. Dziwnie się opisuje zdjęcia, na których jesteśmy w szortach i krótkich rękawkach, gdy za oknem mam ośnieżoną górę Grouse Mountain (na której dzisiaj właśnie Alice i Chris jeżdżą na deskach - jesteśmy strasznie zazdrośni o to, że my musimy siedzieć w pracy!). W każdym bądź razie, zdjęcia są w następujących albumach. Proponuję zacząć od obejrzenia wielorybów, później przejść do sielskich widoczków wzdłuż drogi Route des Baleines i na Półwyspie Gaspe (również nazywanym Gaspesie). Amatorów natury zapraszam do obejrzenia zdjęć z góry Mount Joseph Fortin i koniecznie zdjęcia łosi w albumie Ernest Laforce. No i ta obiecana góra w śniegu, jak ją widzę z pracy (pracuję w budynku po prawej stronie zdjęcia):
Grouse in snow

Go Giants! / Do przodu Giants!

Posted: Wednesday, November 21st, 2007 @ 12:12 pm in Canada, OE | No Comments »

Last Sunday we attended our first hockey game - thanks Bec and Mike for the invitation! Not quite the NHL but we caught a game between Vancouver Giants and Kelowna Rockets - under 19s teams. We were promised action, violence and fights and boy, did they deliver.


W ostatnią niedzielę zostaliśmy zaproszeni na naszą pierwszą grę w hokeja - Rebecca i Mike, dzięki za zaproszenie! Nie do końca NHL - oglądaliśmy Vancouver Giants grających przeciwko Kelowna Rockets. Są to młodzieżowe zespoły, poniżej 19 lat. Obiecano nam szybką akcję, brutalność i bijatyki na lodzie - i dokładnie to widzieliśmy.

dsc06321.JPG
Lukas and Mike excited before the game / Łukasz i Mike podekscytowani przed grą

We managed to score seats in the nose-bleed zone - first row in a sector next to one of the goals. We saw pucks flying up close and hitting the plexiglass barrier right in front of our noses. We saw players push each other and stick their hockey sticks into each other’s skates. We were sprayed with thawed ice water each time a player hit the band with full momentum after crashing into another player (and let’s not kid ourselves, they hardly ever made the effort to brake to avoid the crashes). Oh, the adrenaline!


Udało się nam kupić bilety na siedzenia w strefie “krawych nosów” - pierwszy rząd przy jednej z bramek. Widzieliśmy krążek odbijający się od plexiglasu zaraz przed naszymi nosami. Widzieliśmy graczy popychających się i podkładających sobie kije hokejowe pod łyżwy. Byliśmy opryskiwani stopniałym lodem przy każdym walnięciu graczem o bandę. Ach, ta adrenalina!

dsc06345.JPG
Aggie, Becs and Mike in the nose-bleed zone / Aga, Becs i Mike w strefie krwawych nosów

In the first 50 seconds of the game a fight ensued between two players. Not sure what caused it, it happened so quickly, but the sticks, helmets and gloves were thrown on the ice and the fists were throwing punches in no time. The referees just circled the players but let them go for it for quite some time before finally separating them and sending them for 5 minutes penalty.


W pierwszych 50 sekundach gry dwóch graczy zdołało się pobić. Kije, kaski i rękawice zostały rzucone na lód i pięści poszły w ruch tak szybko, że nie zdążyliśmy zauważyć co spowodowało walkę. Sędziowie krążyli dookoła walczących, ale nie starali się ich rozdzielić przez dłuższą chwilę, aż w końcu wkroczyli do akcji i wysłali obu zapaleńców na 5 minut kary.

dsc06360.JPG
The fight / Bijatyka

Did you know that there are about 20 players in each team yet only 6 play at any one time on the ice? But everyone gets to play, an average “shift” on the ice can be as short as 20 seconds! (Thanks, Mike, for this snippet of hockey know-how). After each goal there’s a complete change of team, the only person staying on the ice is the goalie. This constant exchange of players was great to watch, due to those short breaks each player was getting they could keep their aggression levels high and their skating very fast through to the end of the third 20-minute part of the game. The Giants ended up losing 5-3 but we enjoyed watching the game so much we’ll be back for more. Maybe next time they’ll win.


W każdej drużynie jest około 20 graczy, ale tylko 6 z nich gra w danym momencie na lodzie. Zmiany odbywają się bardzo często i każdy zawodnik ma szansę się nagrać - średnio może spędzić na lodzie tylko około 20 sekund zanim zjeżdża na zmianę. Po każdym golu odbywała się kompletna wymiana drużyny, jedyny zawodnik grający całą grę to bramkarz. Dzięki tak częstym wymianom i szybkim odpoczynkom zawodnicy mogli utrzymać tempo gry i poziom agresji na wysokim poziomie, aż do końca 3 20-minutowej części. Niestety, Giants przegrali 5-3, ale tak się nam podobało, że napewno wkrótce znów pójdziemy im pokibicować. Może następnym razem wygrają.

dsc06352.JPG
Kelowna Rockets during the National Anthem / Rakiety z Kelowna podczas hymnu narodowego
Note the other players lined up behind them / Zwróć uwagę na resztę zawodników za nimi
dsc06354.JPG
Vancouver Giants (our team!) / Giganci z Vancouver (nasza drużyna!)
dsc06336.JPG
Rockets during their warmup - way too fast for photos / Rakiety podczas rozgrzewki - dużo za szybcy na zdjęcia

We did it! / Udało się!

Posted: Monday, November 19th, 2007 @ 8:58 pm in Canada, OE | 1 Comment »

We didn’t lose focus and now we’re the proud new owners of an almost new Focus! Gotta love the colour, too.


Nie poddaliśmy się i warto było czekać - w sobotę odebraliśmy kluczyki do naszego nowego Focusa. W świetnym kolorze!

dsc06317.JPG
Proud new owner of one half of the car / Dumny właściciel połowy auta
dsc06318.JPG
It’s a station wagon! / I mamy naszego kombi!
dsc06319.JPG
Focusing on Focus paid out / Koncentrowanie się na Focusie dało dobry wynik

Roadtrip! / Wycieczka

Posted: Saturday, November 17th, 2007 @ 10:09 pm in Canada, OE | No Comments »

Last Monday was a holiday in Vancouver - Remembrance Day. Taking advantage of our first earned long weekend (first long weekend since we both started working) we hired a car and went for a drive to Fraser Valley. We forgot to pack the weather and it was a very miserable day - lots of rain and wind - but we still had lots of fun.
Alice came with us and we all looked out on the debris strewn along the freeway. We could spot quite a few freshly broken trees - courtesy of the storm and gale-force winds Vancouver experienced the night before. We drove to Chilliwack (the name, we all concluded, came from the fact that you get whacked with a chill as soon as you step out of the car in Chilliwack) and then onto Agassiz, where we had a hidden agenda - more on this very soon! For now, take a look at this beautiful sight we spotted just outside of Agassiz:


Ostatni poniedziałek był dniem wolnym od pracy w Vancouver, więc postanowiliśmy skorzystać z naszego pierwszego zasłużonego długiego weekendu i wypożyczyliśmy samochód, żeby wybrać się na dalszą wyprawę. Zapomnieliśmy zapakować pogodę i cały dzień był nieprzyjemny - wietrzny i deszczowy, ale dalej udał się świetnie i dobrze się bawiliśmy.
Zabraliśmy ze sobą Alice i razem oglądaliśmy powalone drzewa i poobrywane gałęzie walające się wzdłuż autostrady - wszystko z powodu burzy, która przeszła nad Vancouver w nocy. Zatrzymaliśmy się na chwilę w Chilliwack, gdzie zgodnie stwierdziliśmy, że nazwa musi pochodzić od uderzenia zimna, które dopada nieprzygotowanego człowieka w sekundę po wyjściu z samochodu (chill - zimno, whack - walnąć) i pojechaliśmy dalej do Agassiz. W Agassiz mieliśmy dłuższy postój, bo jechaliśmy tam z ukrytym zamiarem załatwienia czegoś - niedługo będzie na ten temat więcej! Ale na razie spójrzcie na ten widok, który wypatrzyliśmy zaraz za Agassiz:

p1100199.JPG
Four Brothers mountain covered in snow / Góra Czterech Braci pokryci śniegiem

Our ultimate destination was Harrison Springs - a resort town on the bottom of Harrison Lake, the biggest fresh water body in British Columbia. Our travel guides promised us natural hot springs there so the idea was to have a dip in soothing hot waters with the cold wind blowing outside. It was so windy that we couldn’t stand up still on the edge of the lake - the gusts were positively bowling us over! We had some fun trying to fly but got very cold very quickly so instead went for a walk to the hot spring - it smelled just like Rotorua, which made us slightly homesick. We saw some very intense moss growing on the trees closest to the spring - we think it must be the warm air that created a fantastic microclimate for its growth.


Naszym celem było miasteczko Harrison Springs, położone samym dole jeziora Harrison Lake, które jest największym rezerwuarem słodkiej wody w Kolumbii Brytyjskiej. Nasze przewodniki obiecały nam ciepłe źródełka w Harrison Springs, więc jechaliśmy z zamiarem wygrzania się w ciepłej wodzie z lodowatym wiatrem huczącym za oknami. Wiatr faktycznie huczał, na brzegu jeziora wiało tak, że nie mogliśmy ustać - spędziliśmy chwilę próbując wznieść się na wietrze, aż zrobiło się nam bardzo zimno i poszliśmy na spacer do źródełka ciepłej wody. Źródełko pachniało zupełnie jak Rotorua - i przez chwilę zatęskniliśmy za domem. Dookoła źródełka widzieliśmy niesamowite mchy porastające drzewa - myślimy, że to ciepła para ze źródełka stworzyła odpowiedni mikroklimat dla tak bujnego wzrostu.

p1100229.JPG
Moss covering absolutely everything / Mech porastający absolutnie wszystko

After the walk we were all ready for a dip in the hot pools, which to our dissapointment turned out to be more like a public swimming pool than a hot pool but nobody complained and we all jumped into the warm water to get rid of the bone chill we all acquired on our little walk on the edge of the beautiful Harrison Lake. We’ll be back in spring to compare the views!


Po spacerze myśleliśmy tylko o wskoczeniu do ciepłej wody - niestety basen okazał się bardzo nieciekawy, jak normalna publiczna pływalnia. Ale nikt nie narzekał i wskoczyliśmy szybko do ciepłej wody, żeby pozbyć się mrożącego krew w żyłach zimna, które przyczepiło się do nas w czasie spaceru brzegiem tego pięknego jeziora. Będziemy musieli wrócić wiosną, żeby porównać widoki!

p1100203.JPG
View across the narrow but long Harrison Lake / Widok na wąskie, ale długie jezioro Harrison Lake
p1100214.JPG
Windy launch pad for jumping into the freezing lake / Wietrzna platforma do skoków do lodowatej wody

More photos / Więcej zdjęć

Posted: Tuesday, November 13th, 2007 @ 11:20 pm in Canada, OE | No Comments »

I only managed to post two albums tonight - Chemin du Roi and Quebec City. Check them out! Looks like I’m just over two months behind with the photos, better catch up before winter starts!


Udało mi się wrzucić zdjęcia do dwóch albumów dzisiaj - Chemin du Roi i Miasto Quebec. Zajrzyjcie! Wygląda na to, że jestem już ponad dwa miesiące do tyłu ze zdjęciami, chyba muszę się pospieszyć, żeby zdążyć przed zimą!